Jest marzec 1947 roku, świat powrócił do równowagi. Druga wojna światowa zniszczyła dwa bezwzględne imperia, lecz wyniosła do potęgi nowe. Wojska sowieckie okupują tereny sięgające daleko w głąb wyczerpanej Europy, Stalin i jego sprzymierzeńcy walczą o dominację od Skandynawii i Grecji po Iran i Koreę. Krwawa wojna domowa wkrótce ogarnie najludniejszy kraj świata – Chiny, i wciągnie je w orbitę Stalina; głód i radykalizm tworzą idealne warunki do szerzenia się wpływów komunistów. Jeśli nie uda się szybko odbudować nadziei, dobrobytu i bezpieczeństwa w państwach wokół sowieckiej strefy wpływów, Moskwa – lub jej miejscowi komunistyczni poplecznicy – mogą sięgnąć po władzę. Doradcy prezydenta Harry’ego S. Trumana ostrzegają, że jeśli tak się stanie, tyran dorównujący Hitlerowi będzie miał do dyspozycji zasoby dwóch kontynentów; perspektywy przetrwania wolnego świata będą wówczas marne.
Jest luty 2022 roku i ludzkość wkrótce będzie musiała sobie przypomnieć, że historia kołem się toczy. Władimir Putin przygotowuje sięgającą po ludobójcze metody wojnę o podbój Ukrainy – państwa, które przez ponad sto lat zajmowało centralną pozycję w każdym konflikcie wielkich mocarstw. Plan Putina jest przerażającym odbiciem programów okrucieństwa i ekspansji realizowanych podczas drugiej wojny światowej. Stanowi też kulminację pokoleniowych wysiłków odtworzenia potęgi Rosji dzięki odbudowie jej supremacji na obszarze od Azji Środkowej po Europę Wschodnią.
W międzyczasie kolejny polityk aspirujący do uzyskania dożywotniej pozycji imperialnej, Xi Jinping, dławi wszelką opozycję wewnętrzną i mobilizuje chińskie społeczeństwo do ekspansji poza granice Państwa Środka. Jego rząd realizuje największy od czasów drugiej wojny światowej projekt rozbudowy floty, z nadzieją na podbój Tajwanu i przekształcenie zachodniego Pacyfiku w morze wewnętrzne Chin. Jednocześnie Xi stara się wykorzystywać wpływy gospodarcze i technologiczne – a także staromodne militarne prężenie muskułów – do budowy strefy wpływów sięgającej w głąb kontynentalnego zaplecza Chin i jeszcze dalej. Zgodnie z deklaracją Xi, stający Chinom na drodze „będą aż do krwi bić głowami w stalowy Mur Chiński”.
Kraj, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu był rozpaczliwie ubogi, dąży teraz do hybrydowej hegemonii na lądzie i morzu. Xi i Putin stworzyli nawet nową oś autorytaryzmu. Zawarli ambitne strategiczne przymierze – trzecim partnerem jest w nim Iran – mające na celu stworzenie poddanego radykalnej rewizji porządku międzynarodowego z centralnym ośrodkiem w postaci nieliberalnej Azji.
Walka o lądowe obszary Eurazji i otaczające je wody jest decydującym czynnikiem we współczesnej globalnej polityce. W tym tyglu wykuwał się także teraźniejszy świat. A obecnie rywalizacja rozgorzała ponownie.
Często myślimy o współczesności jako o okresie potęgi Ameryki. W rzeczywistości żyjemy jednak w długim i gwałtownym stuleciu Eurazji. Od początkowych lat XX wieku była ona areną globalnej rywalizacji. Nie jest to niczym zaskakującym, zważywszy na jej rozległy obszar i cenne walory.
Jak wynika z samej nazwy, Eurazja łączy w sobie dwa kontynenty półkuli północnej Starego Świata: Europę i Azję. Wlicza się do niej należące do tych kontynentów wyspy, oddzielone od mas lądowych przybrzeżnymi morzami Eurazji, a także Afrykę Północną, która jest w równym stopniu powiązana z Europą poprzez Morze Śródziemne, co odizolowana od reszty Afryki przez Saharę. Eurazja rozciąga się zatem od wybrzeży Azji na wschodzie do Półwyspu Iberyjskiego i Wysp Brytyjskich na zachodzie, od Oceanu Arktycznego na północy do Oceanu Indyjskiego na południu.[…]
Obejmująca stepy, góry, wyżyny, pustynie, dżungle i prawie wszystkie formy ukształtowania terenu Eurazja stanowi ponad jedną trzecią lądów na ziemi. Jest miejscem zamieszkiwania około 70 procent ludności świata oraz siedzibą znacznej części jego potęgi przemysłowej i potencjału militarnego. Jest miejscem narodzin wszystkich pięciu wielkich religii i kolebką licznych cywilizacji, które ukształtowały świat. Jej morza wewnętrzne, od Śródziemnego po Południowochińskie, są pasami transmisyjnymi wymiany handlowej; Eurazja ma też dostęp do wszystkich oceanów, po których na cały świat transportowane są towary i przemieszczają się floty oraz armie. Krótko mówiąc, Eurazja jest najcenniejszą zdobyczą i stanowi strategiczne centrum świata.
Oczywiście eurazjatycki krajobraz polityczny nigdy nie był statyczny. Przez większą część epoki nowożytnej centrum potęgi Eurazji była Europa Zachodnia – aż do czasu, gdy odbudowa Japonii po drugiej wojnie światowej, imponujący wzrost Chin i rozwój Azji przeniosły globalny gospodarczy środek ciężkości na wschód. Gdy zrodziła się koncepcja Eurazji, przywódcy państw dopiero zaczynali pojmować strategiczne implikacje znaczenia ropy i potęgi powietrznej. W latach 20. XXI wieku Eurazja i świat wkroczyły w długotrwały i zawiły proces transformacji energetycznej i stanęły wobec możliwości konfliktu w obszarze cyfrowym. Wielkim morskim ogniskiem zapalnym Eurazji było niegdyś Morze Północne, gdzie mierzyły się ze sobą Niemcy i Wielka Brytania; obecnie obszarami o największym potencjale zapalnym są Cieśnina Tajwańska, Morze Południowochińskie i inne miejsca konfrontacji potęgi Chin i Stanów Zjednoczonych.
Wśród tej ewolucji i rewolucji jedno nie uległo zmianie: Eurazja pozostaje miejscem działania. Tu mieszka i prowadzi działalność gospodarczą ogromna rzesza ludności, tu leżą najpotężniejsze – poza Stanami Zjednoczonymi – kraje świata i to regiony oraz morza Eurazji są areną najintensywniejszej rywalizacji definiującej pozycję geopolityczną jej uczestników. To dlatego świat wielokrotnie przeżywał turbulencje i zmiany oraz prawie ulegał destrukcji w wyniku sporów o superkontynent eurazjatycki i jego morskie przyległości.
Ambitne autokracje, od imperialnych Niemiec po Związek Sowiecki, walczyły o dominację, starając się uzyskać decydującą pozycję w tym strategicznym centrum świata. Oddzielone morzem i dominujące na wodach demokracje – początkowo Zjednoczone Królestwo, a później Stany Zjednoczone – wchodziły w alianse z kontynentalnymi partnerami, by – utrzymując podział Eurazji – zachować środowisko, w którym może rozkwitać kwiat wolności. Wielkie konflikty zbrojne, zimne wojny i wojny zastępcze XX wieku były częścią tego schematu. Rywalizacja Ameryki z nową grupą pretendentów – wśród których przodują Chiny – jest kolejną odsłoną tej geopolitycznej gry.
Określenie „Eurazja” może brzmieć obco w uszach Amerykanów. Dzieje się tak jednak wyłącznie dlatego, że dany był im luksus niepamięci o nim w osobliwej epoce pozimnowojennego pokoju. Sam termin sięga późnych lat XIX wieku, kiedy to geografowie i stratedzy zaczęli myśleć o sąsiadujących ze sobą kontynentach jako o pojedynczej, jednolitej arenie. Gdy wiek XX zaczęto definiować poprzez konfrontacje w obrębie tego megaregionu, termin ten rozpowszechnił się wśród intelektualistów, przywódców politycznych i planistów wojskowych.
W okresie poprzedzającym wybuch drugiej wojny światowej przedstawiciele tak różnych opcji jak prezydent Stanów Zjednoczonych i nazistowscy intelektualiści koncentrowali uwagę na Eurazji jako rezerwuarze niezrównanych zasobów i źródle potęgi. Pod koniec okresu zimnej wojny ściśle tajne amerykańskie dokumenty planistyczne były pełne odniesień do eurazjatyckiej masy lądowej – obszaru o krytycznym znaczeniu, z władzy nad którym Waszyngton nie mógł w żaden sposób zrezygnować bądź dopuścić do niej któregokolwiek z rywali. Koncepcja ta przenikała nawet najsławniejsze dzieła polityczne XX wieku. W klasycznej powieści George’a Orwella Rok 1984, opublikowanej w 1949 roku, Eurazja została przedstawiona jako totalitarny potwór toczący ciągłą wojnę. Tego odniesienia nie trzeba było nikomu tłumaczyć. Przez wiele pokoleń wszyscy obeznani z polityką międzynarodową w skali globalnej wiedzieli, że Eurazja jest obszarem zderzania się imperiów. Koncepcja ta powraca, w miarę jak Eurazja ponownie staje się epicentrum rywalizacji i konfliktu.
Co zatem odróżnia stulecie Eurazji od każdej innej epoki? Morfologiczne cechy Ziemi nie uległy nagłej zmianie w 1900 roku. Wiek XX nie był pierwszym okresem, gdy Eurazja stała się przedmiotem zaciętego sporu. Jak podkreśla historyk John Darwin, już dawno temu tacy wodzowie jak Attyla, Czyngis-chan i Tamerlan starali się objąć swoim panowaniem rozległe połacie Eurazji. Nawet w zestawieniu z dziejami czasów mniej odległych wojna i rywalizacja nie są niczym nowym. W Europie stulecia przed 1900 rokiem były świadkami straszliwych konfliktów, takich jak wojna trzydziestoletnia i toczone przez Francję wojny porewolucyjne. W przeciwieństwie do tego, co głosi współczesna propaganda chińska, dzieje Azji nie były o wiele bardziej pokojowe.
Początek XX wieku był jednak inny; charakteryzowały go częstotliwość, okrucieństwo i zakres toczonych wówczas walk. Pierwsza i druga wojna światowa były konfliktami prawdziwie globalnymi, podczas których kampanie toczyły się na całym obszarze Eurazji i rozprzestrzeniły się na lądy i morza daleko poza nią. Były to dwie spośród najstraszliwszych w historii wojen toczonych przez państwa (być może właśnie dwie najstraszliwsze wojny między państwami, w zależności od przyjętych kryteriów) i odegrały główną rolę w zjawisku, które historyk Matthew White trafnie nazwał „upustem krwi” (hemoklysm), niemającym odpowiednika ciągiem niesłychanie krwawych zmagań charakteryzujących wiek XX.
Zimna wojna toczyła się mniej gwałtownie, przynajmniej jeśli chodzi o supermocarstwa. Była jednak bardzo okrutna w regionach rozwijających się, gdzie miliony ludzi zginęły w „małych” wojnach, zastępujących kolejny konflikt ogólnoświatowy. Zasięg zimnej wojny nie był też mniejszy niż globalne oddziaływanie poprzedzających ją gorących wojen; główne starcia rozgrywały się od Berlina po półwysep Synaj, od Angoli po Półwysep Koreański, od Azji Południowo-Wschodniej po Amerykę Środkową.
Stawka w tych konfliktach była wysoka. Były to według pojęć politologicznych wojny o globalną hegemonię, które rozstrzygają o tym, kto zarządza systemem międzynarodowym i kształtuje przyszłość ludzkości. Poza tym te starcia wybuchały gwałtownie i szybko w kategoriach historycznych: obie wojny światowe i trwająca przez wiele dekad zimna wojna rozpoczęły się na przestrzeni nieco ponad trzydziestu lat. W XX wieku wybuchały zaciekłe, wielokrotne walki o globalną supremację – często szokujące intensywnością, globalne pod względem zasięgu, toczące się o najwyższą stawkę – a w przypadku wszystkich głównym punktem odniesienia była Eurazja.
(fragment wstępu)
Hal Brands, Stulecie Eurazji, Wydawnictwo Prześwity, Warszawa 2025

