fbpx

Rosyjskie rozdroża | Przegląd Polityczny 167/2021

JAK POSTĘPOWAĆ z Rosją Władimira Putina? To pytanie od dawna spędza sen z powiek nie tylko niemieckim politykom. W ostatnich latach nie brakowało wydarzeń, które relacje Zachodu z Rosją wystawiały na ciężką próbę: aneksja Krymu, interwencja w Donbasie po stronie separatystów, polityczne morderstwa i cyberataki, a ostatnio sprawa Aleksieja Nawalnego. Po nieudanym zamachu na jego życie skazano go na wieloletnie więzienie w kolonii karnej.

Czy mimo mnożących się konfliktów należy rozmawiać z Putinem, czy też raczej trzeba karać go sankcjami i izolować, licząc na zmianę zachowania? Spór o politykę wobec Moskwy zaostrzył się pod koniec czerwca, kiedy z Putinem spotkał się nowy prezydent USA Joe Biden. Wkrótce potem przywódcy Niemiec i Francji – Angela Merkel i Emmanuel Macron – zaproponowali, aby Unia Europejska, wzorem sojusznika w Waszyngtonie, też rozważyła możliwość spotkania na szczycie z prezydentem Rosji.
Kraje Europy Środkowo-Wschodniej, szczególnie Polacy i Bałtowie, alergicznie zareagowały na ten pomysł. Propozycja Merkel i Macrona upadła. Podczas czerwcowego posiedzenia Rady Europejskiej szefowie rządów i państw UE odrzucili francusko-niemiecką propozycję zorganizowania szczytu unijno-rosyjskiego. Problem jednak pozostał, a brak wspólnej polityki UE wobec Rosji jest wodą na młyn dla Putina.

Kreml od dawna stara się ignorować Unię, preferując kontakty z wybranymi najsilniejszymi partnerami w Europie – Francją i Niemcami. Macron pokazał, że mimo sprzeciwu krajów Europy Środkowo-Wschodniej nie zamierza rezygnować z dialogu z Moskwą. Na początku lipca prezydent Francji zadzwonił do Putina, aby zademonstrować, że Francja opowiada się za włączeniem Rosji do rozwiązywania problemów międzynarodowych. Merkel, pomimo wyraźnego dystansu wobec polityki Putina, utrzymuje z nim regularny kontakt telefoniczny, zgodnie z niemiecką zasadą, że dialog z Rosją musi być za wszelką cenę kontynuowany. Przegranymi decyzji o odmowie dialogu UE z Rosją mogą paradoksalnie okazać się kraje naszego regionu. Nie zablokują kontaktów Berlina i Paryża z Moskwą, a same nie będą miały na ten dialog żadnego wpływu.

Rüdiger von Fritsch, Quo vadis Rosjo? Spojrzenie ambasadora Niemiec, przekład Anna Wziątek, SEDNO Wydawnictwo Akademickie 2021

Czy książka Droga Rosji niemieckiego dyplomaty Rüdigera von Fritscha pomoże w znalezieniu odpowiedzi na wyzwania ze strony władcy Kremla? Autor – były ambasador Niemiec w Warszawie i Moskwie – dysponuje wiedzą i doświadczeniem, które predestynują go do roli doradcy. Jak mało kto w Niemczech zna od podszewki wszystkie strony tego gordyjskiego węzła. Niemiecki dyplomata zaczynał karierę w ambasadzie RFN w Warszawie. W latach 1986 –1989 odpowiadał za kontakty z polską opozycją. Później należał do negocjatorów rozszerzenia Unii Europejskiej, a w latach 2004 – –2007 zajmował stanowisko wiceszefa wywiadu zagranicznego BND. W roku 2010 jako szef placówki dyplomatycznej wrócił do Warszawy, a cztery lata później otrzymał nominację na ambasadora w Moskwie, gdzie zjawił się 23 marca – pięć dni po aneksji Krymu.

O prestiżu, jakim von Fritsch cieszył się w Rosji, i o znaczeniu Niemiec w rosyjskiej polityce niech świadczy fakt, że przed wyjazdem z Moskwy w czerwcu 2019 roku przyjął go, choć nie przewiduje tego ani protokół, ani tradycja, sam prezydent Putin. Rozmawialiśmy w cztery oczy, bez tłumaczy czy doradców, ponieważ Władimir Putin chętnie i doskonale mówi po niemiecku – pisze w swoich wspomnieniach Fritsch.

Niemiecki dyplomata nie kryje swoich sympatii do rosyjskiego języka, rosyjskiej kultury i do mieszkańców Rosji. Otwarcie pisze o sięgającej XVIII wieku rodzinnej tradycji kontaktów z carską Rosją, kiedy to jego przodkowie przybyli na tereny dzisiejszej Estonii. Pradziadek barona von Fritscha był przed pierwszą wojną światową posłem do Dumy i do Rady Państwa. Babcia recytowała mu wiersze Lermontowa i kochała muzykę Rachmaninowa. Dziadek uczył wnuka rosyjskich pieśni ludowych. Jego mama przyrządzała na Wielkanoc paschę, a gdy przychodzili goście, podawała pierogi i nastawiała samowar.

W przeciwieństwie do niemałej grupy niemieckich polityków, biznesmenów i dziennikarzy, sympatia do rosyjskiej kultury nie prowadzi w przypadku von Fritscha do idealizowania czy usprawiedliwiania aktualnej polityki Kremla. Von Fritsch jest znakomitym obserwatorem i precyzyjnym analitykiem, a dzięki dobrym kontaktom zarówno z ludźmi bliskimi władzy, jak i z przedstawicielami kręgów krytycznych wobec Putina dysponuje materiałem pozwalającym nie tylko rozumieć Rosję, lecz także demaskować rosyjskie fobie i propagandowe chwyty.

Analizując przyczyny głębokiego kryzysu w relacjach Rosji z Zachodem von Fritsch cofa się do przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku – do zakończenia zimnej wojny i rozpadu Bloku Wschodniego. Główną przyczynę sporu widzi w diametralnie odmiennej ocenie rozpoczętej 30 lat temu sekwencji wydarzeń. Podczas gdy dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej rozpad Związku Sowieckiego oznaczał odzyskanie suwerenności umożliwiające podjęcie starań o jak najszybszą integrację z UE i NATO, dla Putina i większości jego rodaków była to „największa geopolityczna katastrofa dwudziestego stulecia”. Rosja zepchnięta na margines, wygnana z kręgu najpotężniejszych i okrążona – tak brzmi narracja czołowych rosyjskich polityków, państwowej propagandy, ale też wielu obywateli – pisze von Fritsch, dziwiąc się, że największy i posiadający największe bogactwa naturalne kraj na Ziemi, potężny i agresywny, żyje w ciągłym strachu przed zagrożeniem i naciskami z zewnątrz.

Po nieudanych próbach modernizacji w czasach Borysa Jelcyna, Rosja – uważając, że została „odtrącona i zdradzona” – dokonała antyzachodniego wyboru, kreując NATO, USA i UE na swoich głównych wrogów. Naszym największym błędem było to, że za bardzo wam (Zachodowi) zaufaliśmy. A wasz błąd polega na tym, że wzięliście to zaufanie za oznakę słabości – przytacza autor odpowiedź Putina na pytanie niemieckiej ekspertki z 2017 roku.

Przy okazji von Fritsch rozprawia się z pokutującymi w Rosji, a niestety często powtarzanymi także w Niemczech poglądami o „wciągnięciu” krajów bałtyckich czy Polski siłą lub podstępem do NATO. Były ambasador w Warszawie zbyt dobrze zna polskie realia, aby uwierzyć w teorię o „spisku amerykańskich służb”. Autor przypomina i Rosjanom, i swoim rodakom, że w podpisanej w 1990 roku także przez Rosję Karcie Paryskiej, wszystkim krajom przyznano prawo do swobodnego wyboru sojuszu, także wojskowego. Podkreśla, że nie istnieje żadne porozumienie o nierozszerzeniu Sojuszu na Wschód, o czym rosyjscy politycy dobrze wiedzą.

Wspominając o obiecujących początkach w relacjach niemiecko-rosyjskich po zjednoczeniu Niemiec, von Fritsch wskazuje na rolę swojego kraju w próbach zbliżenia Rosji do struktur zachodnich. To właśnie dzięki Berlinowi elitarna grupa najpotężniejszych krajów świata G7 została rozszerzona o Rosję, NATO podpisało Akt Podstawowy z tym krajem, a Unia Europejska zawarła umowę o partnerstwie i kooperacji. Przypomina pojednawcze przemówienie Putina we wrześniu 2001 roku w niemieckim parlamencie Bundestagu. Za cezurę w relacjach Berlin-Moskwa uważa aneksję Krymu i udział w agresji w Donbasie.

Rudiger von Fritsch, Die Sache mit Tom. Eine Flucht in Deutschland, Atut, 2014

Berlin ma dla Moskwy nadal, pomimo istotnego ochłodzenia relacji w ostatnim czasie, szczególne znaczenie. Kiedy Rosja chce dowiedzieć, się w jakim kierunku zmierza Unia, pyta o to nie Brukselę, lecz Berlin – pisze von Fritsch. Dyplomata ujawnia, że strona rosyjska wielokrotnie zwracała się do niego, aby Berlin wpłynął na „rusofobów Bałtów i Polaków”.

Dużo miejsca poświęca autor prorosyjskiemu lobby w Niemczech – Russlandversteher – Niemcom, którzy nie tyle „rozumieją” Rosję, co raczej przyjmują argumenty Kremla za swoje i bronią ich przed krytyką. „Trzeba przecież zrozumieć Rosję” – to zdanie można często usłyszeć podczas telewizyjnych dyskusji.

Zdaniem Fritscha niemieckie zbrodnie popełnione w ZSRR podczas wojny, podobnie jak wdzięczność za zgodę na zjednoczenie Niemiec, nie mogą być argumentem na rzecz usprawiedliwienia ciężkich naruszeń przez Rosję prawa międzynarodowego na Ukrainie. Autor wytyka bezkrytycznym piewcom współpracy z Rosją pomijanie innych krajów – Estonii, Polski czy Ukrainy.
Misja von Fritscha przypadła na okres zaostrzenia kursu w rosyjskiej polityce historycznej. Krytyczna ocena paktu Ribbentrop-Mołotow zastąpiona została przez Kreml wybielającą Stalina interpretacją sojuszu z Hitlerem jako decyzji bez alternatywy. Historyk z zawodu wykorzystywał każdą nadarzającą się okazję do przypomnienia rosyjskim partnerom o przemilczanych przez nich aspektach sojuszu stalinowskiej ZSRR z III Rzeszą.

Z książki nie dowiemy się, jaki był osobisty udział von Fritscha w wystąpieniu Angeli Merkel na konferencji prasowej z Putinem 10 maja 2015 roku w Moskwie. Trudno zrozumieć pakt Ribbentrop-Mołotow bez uwzględnienia tajnego protokołu (przewidującego podział Polski) oraz bezprawia będącego jego skutkiem – powiedziała Merkel pomimo prób przerwania jej wypowiedzi przez rzecznika Kremla. Faktem jest, że natychmiast po konferencji rozdzwoniła się komórka ambasadora. Przedstawiciele krajów bałtyckich dziękowali mu za interwencję.

Innym razem, podczas uroczystości otwarcia wystawy z okazji osiemdziesiątej rocznicy Konferencji Monachijskiej szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow nie mógł powstrzymać się od przytyku pod adresem Polski, która była beneficjentem podziału Czechosłowacji.

Von Fritsch, któremu rosyjskie MSZ dopiero w ostatniej chwili pozwoliło powiedzieć kilka słów, przypomniał że Monachium 1938 stanowiło zaledwie preludium do całej serii agresywnych działań kosztem państw trzecich i wymienił w tym kontekście pakt Ribbentrop-Mołotow. Kiedy zobaczyłem, że już po dwóch minutach Ławrow zaczął nerwowo spoglądać na zegarek, byłem pewny, że go to zabolało – wspomina dyplomata. Dziękuję za wykład – powiedział po wystąpieniu, nie kryjąc irytacji, minister. Powiedziałem to, bez uzgodnienia, w imieniu ambasadorów Polski i państw bałtyckich – wyznał ambasador.

Co jest celem Putina? – zastanawia się autor. Von Fritsch porównuje prezydenta Rosji do ultrareakcyjnego cara Aleksandra III i polemizuje z tezą, że jego jedynym celem jest zachowanie władzy i obrona interesów wąskiej grupy trzymającej władzę.

Powołując się na swoich rosyjskich rozmówców, von Fritsch twierdzi, że celem Putina jest „nowa Jałta” – nowy układ sił, w którym „koncert mocarstw”, wśród nich Rosji, decyduje o losach świata, a przynajmniej Europy, tak jak w 1945 roku w Jałcie, na Krymie, o powojennym porządku decydowali Stalin, Churchill i Roosevelt. Putin nie robi tajemnicy ze swoich ambicji. Rok temu, z okazji siedemdziesiątej piątej rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej prezydent zaproponował spotkanie „wielkiej piątki” – Rosji, USA, Chin, Francji i Wielkiej Brytanii. Z tych planów nic nie wyszło, ale marzenia pozostały.

Rudiger von Fritsch, Stempel do wolności. Ucieczka z Niemiec do Niemiec, Atut 2012.

Von Fritsch radzi zachodnim politykom, aby byli przygotowani na dwa scenariusze. Jeden zakłada zachowanie władzy przez Putina po roku 2024 i jej kontynuację przez wybranego przez niego następcę. Nie wyklucza też odmiennego scenariusza – szybkiej zmiany połączonej z potężnymi wstrząsami i walką o władzę. Wszyscy kochają swojego prezydenta, ale nikt nie wyjdzie na ulicę, aby go bronić, gdy noga mu się powinie – cytuje niemiecki dyplomata rozmówcę związanego z Kremlem.

Co dalej? Rozmawiać, czy nie rozmawiać? – pyta von Fritsch przywołując wystąpienie Franka-Waltera Steinmeiera podczas uroczystości objęcia teki ministra spraw zagranicznych w grudniu 2013 roku. Polityk SPD nie szczędził krytyki pod adresem władz w Moskwie, zarzucając im ciągłe naruszanie praworządności, demokracji i praw człowieka, lecz zastrzegł, że pomimo tego Zachód skazany jest na współpracę z Rosją. Istnienie europejskiej architektury bezpieczeństwa jest bez Rosji na dłuższą metę nie do pomyślenia. Bez Rosji nie uda się – powiedział Steinmeier, obecnie prezydent RFN. Utrzymanie dialogu było i jest żelazną zasadą niemieckiej dyplomacji, notabene nie tylko wobec Rosji.

Von Fritsch wie, że ekskluzywny dialog Berlina z Moskwą jest nie do zaakceptowania dla Polaków i Bałtów. Dlatego apeluje o wypracowanie wspólnej europejskiej polityki wobec Rosji, zgodnej z interesami wszystkich krajów UE. Jest zdecydowanie przeciwny zniesieniu sankcji bez ustępstw ze strony Rosji. Rosja nie odczuwa abstrakcyjnej potrzeby harmonii. Ma natomiast twarde interesy – podkreśla. Dyplomata ostrzega równocześnie swoich rodaków przed arogancją i postawą misjonarską. Przekształcenie świata na modłę zachodnią nie może być naszym politycznym programem – cytuje ponownie Steinmeiera.

Na ostatniej karcie książki von Fritsch powraca jeszcze raz do pożegnalnego spotkania z Putinem. Prezydent Rosji wspomniał o swojej wizycie u kanclerza RFN Helmuta Kohla w Bonn w 1991 roku. Kohl powiedział wówczas urzędnikowi petersburskiej administracji, że za dwadzieścia lub trzydzieści lat Chiny i Indie będą silne, USA pójdą swoją drogą, a wtedy współpraca Rosji z pozostałą Europą będzie jedynym wyjściem. Widzi Pan, panie ambasadorze, dziś jesteśmy właśnie w tym miejscu – powiedział von Fritschowi Putin. Autor wspomnień pozostawił to zdanie bez komentarza. Czyżby zwątpił w jego aktualność? Od dwóch lat von Fritsch jest na emeryturze, ale jego głos w sprawach rosyjskich nadal liczy się na berlińskich salonach. Dlatego warto przeczytać jego książkę.

Jacek Lepiarz (1953) – germanista, historyk i dziennikarz. Współpracuje z „Deutsche Welle”. Był korespondentem PAP w Berlinie i DPA w Warszawie.

Artykuł ukazał się w:
Przegląd Polityczny 167/2021