Koniec władzy ustawodawczej | Forum

Postępująca koncentracja zarówno władzy i kapitału jest faktem. Proces ten nie przebiega oczywiście w skali świata równomiernie. Są nawet miejsca, gdzie zjawisko chwilowo udaje się zahamować a nawet nieco odwrócić ryzykowną tendencję.
Polska oczywiście nie jest wyjątkiem. Warto zatem zrobić fotografię stanu tego procesu i szukać na nich zarówno ogólnego szkicu obrazu jak i istotnych szczegółów. Ciekawie, w chińskim rozumieniu tego słowa, wygląda sytuacja pomiędzy władzą wykonawczą i ustawodawczą.

To, że bardziej parlament jest maszynką wspierającą rząd niż ten drugi emanacją sił parlamentarnych staje się coraz bardziej oczywiste. Jakkolwiek obecna sytuacja, kiedy lider partii mającej większość w sejmie jest poza rządem może być myląca, to kwestia dominacji egzekutywy i jej stopienie w jedno z legislaturą nie budzi najmniejszych wątpliwości. Co prawda konstrukcję taką można odrysować z zapisów Konstytucji, jednak najpoważniejszy udział w utrwalaniu fundamentów takiego rozwiązania miał proces ewolucji funkcjonowania partii politycznych.

Proces ten jest całkiem dobrze zdiagnozowany. Warto przywołać choćby książkę “System zamknięty” Agnieszki Dudzińskiej z PAN, która powstała po wnikliwej analizie działalności legislacyjnej Sejmu.

Dużo uwagi, i słusznie, poświęca się zmianom w sądownictwie, trybunałom czy administracji. Tymczasem jednym z ostatnich kamieni milowych faktycznego zniewolenia organów ustawodawczych państwa może okazać się sprawa nieudanej próby udzielenia zgody na tymczasowy areszt dla jednego z senatorów. Większość komentatorów koncentruje się na kwestiach personalnych, przywództwie czy użycia tego narzędzia jako propagandowej zasłony działań aparatu ścigania przygotowywanych wobec opozycji. To wszystko oczywiście prawda, jednak w umyka istota rzeczy.

Jako skutek głosowania partia rządząca zaproponowała praktyczne zniesienie tajnego głosowania w Senacie. Zmiana z pozoru niewielka, w końcu chodzi tylko o regulamin. Tymczasem decyzja, którą podejmie dosłownie kilku-kilkunastu senatorów jest fundamentalna. Nie chodzi tu bowiem o rzeczy tak nietrwałe historycznie jak przywództwo tego czy innego lidera, przeprowadzenie projektu zmian personalnych czy zmiany układu sił. To następuje cały czas, niezależnie zresztą od systemu. To, co wyróżnia tą zmianę, to właśnie kwestia ostatecznego podporządkowania legislatury wąskiej elicie rządowo-partyjnej. Słowem – pełen powrót centralizmu demokratycznego.

Największym paradoksem prawdopodobnego skutku tego głosowania nie będzie wcale, jakby wynikało z deklaracji, klientystyczno-korupcyjny sposób prowadzenie polityki. Ten po prostu w większym stopniu skupi się w rękach wąskiej egzekutywy. Efektem będzie przypieczętowanie i zamknięcie ostatniego bastionu autonomii władzy ustawodawczej. Nikt więcej nie podniesie ręki przeciwko egzekutywie. Przynajmniej do następnego zakrętu historii…


T.J.