Wśród wydawców – czerwiec 2017


Łukasz Musiał, Do czego używa się literatury?

„Fundacja Tygodnika Powszechnego”, Kraków 2016

Do czego używa się literatury? – pyta w tytule swej książki Łukasz Musiał, literaturoznawca i krytyk literacki, nasz stały współpracownik. No właśnie – do czego? Odpowiedź, rozpisana na trzynaście esejów, odwołuje się do powieści lub opowiadań, które pozostają w cieniu największych dokonań mistrzów pióra. I tak Musiał wybiera Tonio Krögera Manna i Sprawozdanie dla Akademii Kafki, a nie Czarodziejską górę czy Wyrok, by pozostać tylko przy tych przykładach. Całość otwiera wstęp złożony z 4086 słów, który jest jedną z najbardziej płomiennychmanifestacji miłości do literatury. Czytamy: wiedza o literaturze (której w szkole i na studiach prawie zawsze wymaga się za dużo!) bardzo często odgradza nas od tego, co dla samej literatury i jej twórców, a także dla większości czytelników, jest chyba najważniejsze, od doświadczenia opowiadanego słowami.

Jak wiemy, słowa nie żyją w próżni, żyją tylko w użyciu, tak samo jest z literaturą – twierdzi Musiał, i na dowód przywołuje takie oto sposoby czytania dzieł literackich: można używać powieści Houllebecqa jak laboratoriów znużenia (miłością, nadziejami, życiem); można używać książek Chatwina jako szkoły zachwytu (krajobrazami, przedmiotami, ludźmi);można używać książek Joyce Carol Oates jako szkoły strachu. Bo nauka literatury – jeśli w ogóle istnieje coś takiego! – nie polega wyłącznie na nazywaniu epok, prądów literackich, zasad poetyki, charakterystycznych cech stylu. Odpowiedź na pytanie, do czego więc służy literatura, mogłaby brzmieć następująco: do czytania, tylko bowiem w ten sposób możemy odnaleźć sięwprzestrzeni,wktórej do głosu dochodzi doświadczenie zarówno autora, jak i czytelnika. Miłość, tożsamość, pamięć i strach, poszukiwanie i rezygnacja, przyjaźń i zdrada – to doświadczenia, które budują literaturę. Nie wiadomo – powiada Musiał – czy literatura potrafi uczynić świat lepszym, chyba nie. Ale być może potrafi – dzięki opowieści o nim – uczynić go znośniejszym. Książka ukazała się dzięki „Fundacji Tygodnika Powszechnego”.


Guillermo Cabrera Infante, Trzy pstre tygrysy,

tłum. Urszula Kropiwiec, Tomasz Pindel, Universitas, Kraków 2016
_________________

Trzy pstre tygrysy Guillerma Cabrery Infantego (1929 – 2005) to powieść, ktora należy do klasyki literatury iberoamerykańskiej. Ukazała się w 1965 roku i nadal fascynuje czytelnikowi krytykow literatury. Przez tłumaczy porownywana jest do Finnegan’s Wake Jamesa Joyce’a z racji trudności językowych i literackiego kunsztu. Kim więc jest autor tej klasycznej książki, ktorej legenda poprzedziła polskie wydanie? Otoż Guillermo Cabrera Infante bywa nie tylko stawiany obok największych pisarzy kubańskich XX wieku (Alejo Carpentiera czy José Lezamy Limy). Dla wspołczesnej literatury iberoamerykańskiej stał się już dawno wzoremimistrzem, a jego Trzy pstre tygrysy wymienia się jednym tchem z Grą w klasy Cortazara, Stu latami samotności Marqueza i Rozmową w katedrze Llosy. Większą część życia spędził na emigracji. Przed rewolucją na Kubie był przeciwnikiem tamtejszej dyktatury, kilka lat po zwycięstwie Fidela Castro opuścił wyspę jako przeciwnik komunizmu. Mieszkał i tworzył w Londynie. Nowatorski język łączył ze specyficzną ironią i wielką erudycją. Ten pasjonat kinawprost uwielbiał Joyce’a, zresztą przetłumaczył Dublińczykow na hiszpański.
Ale jego prawdziwą miłością była Hawana. To ona jest w istocie bohaterem Trzech pstrych tygrysow, a ściślej – Hawana nocą. W swej powieści Infante zawarł niezwykły i nostalgiczny portret tegomiasta, jego knajp pełnych muzyki, seksu i alkoholu. Przy czym jest to utwor iskrzący się wprost językową inwencją i humorem, sentymentalny i parodystyczny, słowem – mamy tu do czynienia z hołdem wielkiego pisarza, złożonym literaturze.
Być Kubańczykiem to zachować Kubę w uporczywym wspomnieniu. Wszyscy nosimy Kubę w sercu, jak niesłyszalną dla innych muzykę, jak dziwną wizję, ktorą znamy na pamięć. Kuba jest naszym rajem, z ktorego uciekamy, probując do niego powrocić. Być Kubańczykiem to iść z Kubą wszędzie – tak pisał Infante pod koniec życia, sumując swoje doświadczenie emigranta (Mea Kuba, 1995, pol. tłum. 2004).
Cena, ktorą przyszło mu zapłacić za opuszczenie Kuby w 1965 roku, była podobna do tej, jaką zapłacili za wybor emigracji Miłosz czy Herling-Grudziński. W ojczyźnie został obłożony anatemą i skazany na nieobecność. Zapis cenzury sięgał zresztą daleko. W naszym kraju, po jego debiutanckim zbiorze opowiadań Odpływająca fala, przetłumaczonym przez Zofię Chądzyńską (1965), dopiero u schyłku komunizmu Literatura na Świecie (nr 5/1988) opublikowała fragmenty jego prozy. Dziś ten wielki pisarz powraca do polskich czytelnikow swym największym dokonaniem. Trzy pstre tygrysy to jego opus magnum. Powieść ukazała się staraniem wydawnictwa Universitas w przekładzie Urszuli Kropiwiec i Tomasza Pindla.


Péter Nàdas, Pamięć

tłum. Elżbieta Sobolewska, Biuro Literackie, Stronie Śląskie 2017
_________________

Podobnie jak książka Infantego, także powieść Pétera Nádasa Pamięć dopiero teraz dociera do polskiego czytelnika. Wydana w 1986 roku, była wtedy wielkim wydarzeniem, ale o tym za chwilę. N´adas, urodzony w Budapeszcie, rocznik 1942, pozostaje od lat jednym z najwybitniejszych pisarzy swego kraju. Jest autorem ponad dwudziestu tomów dramatów, esejów i powieści. Debiutował w 1967 roku, później wydał m.in. Koniec pewnej sagi rodzinnej (1977), a w ostatniej dekadzie – trzytomowe Historie równoległe (2005). U nas jest właściwie nieznany, zaś wiedza o jego twórczości pozostaje przywilejemniewielu. Na język polski dotąd przełożono jedyniewspomniany Koniec pewnej sagi (1983) i równie niewielką powieść zatytułowaną Miłość (2000). Tymczasem Pamięć, gdy się ukazała, wprost podbiła serca czytelników. U schyłku epoki Kadara i „gulaszowego socjalizmu” na Węgrzech zdawała się zapowiedzią nadchodzących zmian. W swej powieści Nádas wraca bowiem do największych traum węgierskiej historii najnowszej – mroków stalinizmu i dramatu rewolucji 1956 roku – które dotychczas obejmowały zakazy cenzury. Pamięć łączy zatem trzy przeplatające się wątki: historię bohatera-narratora, rozgrywającą się w Berlinie Wschodnim w latach siedemdziesiątych, wątek z lat pięćdziesiątych, opisujący dzieciństwo bohatera oraz „fikcję w fikcji” przedstawioną na tle ostatnich dekad XIX stulecia. Na koniec przypomnijmy, że rok po węgierskiej edycji książka ukazała się w języku niemieckim, stając się wysokonakładowym bestsellerem, później tłumaczono ją na niemal wszystkie języki europejskie. Gdy Pamięć opublikowano w Stanach Zjednoczonych, Susan Sontag, ówczesna prezes amerykańskiego Pen Clubu, nazwała dzieło Nádasa najlepszą powieścią naszych czasów i jedną z najlepszych powieści XXwieku. U nas została wydana w serii „Proza Europy” przez Biuro Literackie w tłumaczeniu Elżbiety Sobolewskiej.


Christopher Clark, Lunatycy. Jak Europa poszła na wojnę w roku 1914?

tłum. Malwina Fiedorek, Tomasz Fiedorek, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2017
_________________

Książka Christophera Clarka Lunatycy opowiada o tym, jak Europa poszła na wojnę w roku 1914 (Wydawnictwo Akademickie Dialog). To bardzo inspirująca książka. Trzy lata temu, kiedy ukazała się, odczytano ją nie tylko jako monografię historyczną wydaną z okazji setnej rocznicy wybuchu I wojny światowej. Przede wszystkim potraktowano ją jako głos w debacie na temat bezpieczeństwa europejskiego w 2014 roku. Nic zresztą w tym dziwnego, był to przecież czas aneksji Krymu przez Rosję Putina i początek wojny w Donbasie.
Najważniejszą tezę książki dobrze oddaje jej tytuł. Zdaniem Clarka, wojna, ktora rozpętała się po zamachu w Sarajewie, daleka była od „nieuniknionej”, może nawet była „nieprawdopodobna”. Konflikt był bowiem konsekwencją nie tyle jakiegoś długotrwałego procesu, ile krotkoterminowych wstrząsow w systemie międzynarodowym. Niezależnie od tego, powiada historyk, czy zgadzamy się z tą tezą czy nie, ma ona tę zasługę, że otwiera opowieść na element nieprzewidywalnego wypadku. Jedno jest wszakże niewątpliwe – uderzającą ceną relacji między aktorami politycznymi u progu Wielkiej Wojny była stała niepewność wszystkich stron co do zamiarowzarowno przyjacioł, jak i potencjalnych wrogow: Gdyby spust nie został pociągnięty, przyszłość, ktora w 1914 roku stała się historią, mogłaby zostać zastąpiona przez całkiem inną przyszłość, w ktorej Trojporozumienie być może nie przetrwałoby rozwiązania kryzysu bałkańskiego, a odprężenie brytyjsko-niemieckie mogłoby się umocnić, przybierając bardziej konkretny kształt. Prawdopodobieństwo tej drugiej wersji przyszłości paradoksalnie jednak zwiększyło prawdopodobieństwo wystąpienia tej pierwszej – dokładnie dlatego, aby uniknąć porzucenia przez Rosję i zapewnić sobie najpełniejszą możliwą pomoc z jej strony, Francja zwiększyła swoj nacisk na Petersburg. Gdyby struktura sojuszy wydawała się bardziej niezawodna i trwała, wowczas kluczowi decydencimogliby czuć na sobie mniejszą presję. Tymczasem chwile odprężenia, ktore były tak charakterystyczne dla ostatnich lat przed wybuchem wojny, przyniosły odwrotny efekt: sprawiając, że wojna kontynentalna wydawała s i ę znikać z horyzontu prawdopodobieństwa, co skłaniało kluczowych decydentow do bagatelizowania ryzyka, jakie wiązało się z ich interwencjami. To właśnie jest powod tego, że groźba konfliktu między wielkimi blokami sojuszy wydawała się zmniejszać dokładnie w tym samym czasie, gdy rozpoczynał się łańcuch wydarzeń, ktory miał ostatecznie wciągnąć Europę w wojnę.


Maria Bogucka, Kultura Sarmatyzmu w Polsce w XVI-XVII wieku

Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2016
_________________

Kultura Sarmatyzmu w Polsce w XVI–XVIII wieku Marii Boguckiej, znawczyni naszych dziejow nowożytnych, opisuje tytułowy fenomen na tle obyczajow Rzeczpospolitej Obojga Narodow (Wydawnictwo Neriton). Państwo Sarmatow, ktore powstało w rezultacie Unii Lubelskiej (1569), stanowiło skomplikowaną mozaikę etniczną i wyznaniową. To wtedy w pełni ukształtowało się pojęcie „narodu politycznego”, zawężonego do jednego stanu. Mowa tu oczywiście o szlachcie, a więc o tej grupie, ktorą spajały szerokie przywileje, jak też kultura z jej specyficznym, sarmackim rysem. W tym czasie powstała formuła przypisywana Stanisławowi Orzechowskiemu: gente Ruthenus, natione Polonus, gente Pruthenus, natione Polonus – urodzony Rusin, narodowości Polak, urodzony Prusak, narodowości Polak. Sarmatyzm łączył rożne fragmenty otaczającego go świata. Na wyobraźnię szlachty wpływał zwłaszcza Wschod, orientalne zwyczaje przemawiały do niej silniej niż wpływy Zachodu. Jednak Sarmaci nie dzielili Europy, podkreśla Bogucka, jak my, na zachodnią i wschodnią, lecz na połnocną i południową, ktorej centrumstanowił Rzym, siedziba papieża. Sarmacki model świata był więc europocentryczny i głęboko chrześcijański. Zdumiewający fenomen polsko-litewskiego państwa polegał na połączeniu elementow skrajnie przeciwstawnych. Z rozległością terytorialną szła w parze afirmacja swojskości, czyli zamykanie się w ciasnych granicach powiatu, z wolnością – słabość władzy, a ponadto obyczaj dominował tu nad prawem, podobnie jak mesjanistyczna wizja sarmackiej Rzeczpospolitej jako dzieła wybranego narodu nad uniwersalizmem rzymskiego katolicyzmu.


Władysław Grabski, Idea Polski. Wybór pism

wstęp Piotr Koryś, Ośrodek Myśli Politycznej i Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2016 
_________________

Idea Polski Władysława Grabskiego (1874 –1938) to wybor pism tego wybitnego polityka i ekonomisty II Rzeczpospolitej. Początkowo związany ze środowiskami narodowo-demokratycznymi, zerwał z nimi po zabojstwie prezydenta Gabriela Narutowicza (1922). Był premierem w jednym z kluczowych momentow naszej państwowości międzywojennej – w połowie lat dwudziestych ustabilizował gospodarkę, przeprowadził reformę walutową i skarbową, dławiąc zarazem hiperinflację i stabilizując budżet. Przypomnianą teraz Ideę Polski (1935) śmiało można postawić obok Dysproporcji Eugeniusza Kwiatkowskiego (1932) czy rozważań zawartych wksiążce pod redakcją Adama Skarżyńskiego Pod znakiem odpowiedzialności i pracy (1933). Była to proba zbudowania ideologii państwowej już bez Piłsudskiego, proba podjęta po śmierci Marszałka, gdy pomajowy oboz polityczny zdawał się coraz bardziej wyzuty z jednoczącej państwo idei. Wybor uzupełnia zbior artykułow Grabskiego, ogłaszanych w broszurach publicystycznych. Książka ukazała się w serii „Biblioteki Polskiej Myśli Politycznej” OMP w Krakowie.


Adam Wodnicki, Lekcja łaciny

Austeria, Kraków-Budapeszt 2016
_________________

Lekcja łaciny Adama Wodnickiego (Austeria) jest jak pożegnanie. Ten zbior jest nie tyle kolejną odsłoną Arles, miasta, do ktorego wracał autor przez całe życie, słowem – dopełnieniem Tryptyku oksytańskiego (2014). Jego Lekcja… zdaje się raczej przywołaniem pierwszych zasad naszej cywilizacji i medytacją nad rozpadem tak bliskiej mu formy życia. Pisze: Cywilizacje dogorywają długo. Wydaje mi się, że nasza – ze wszystkim, co było w niej złe i dobre, z jej mądrością i okrucieństwem, prawdą i fałszem, jej czarami i mitami – właśnie umiera. Jesteśmy świadkami jej śmiertelnego zmęczenia, jej przedśmiertnej agonii… i nie możemy zrobić nic, co mogłoby ją uratować. Chciałoby się – za Emilem Cioranem – zakrzyknąć do dawnych bogow: „Zlitujcie się nad nami, sprobujcie znowu zaistnieć!”. Jednak bogowie odeszli, unosząc ze sobą naszą część nieśmiertelności. Ale często powiadam sobie: strzeżmy się łatwego patosu. My: pan, ja, cała nasza europejska wspolnota z jej kulturowym dziedzictwem, duchowi potomkowie Arystotelesa, Platona, Augustyna z Hippony, Pascala czy Barucha Spinozy to niecałe siedem procent ludności świata. Za chwilę przykryje nas fala przypływu.


Włodzimierz Paźniewski, Gry losowe

Wydawnictwo Naukowe „Śląsk”, Katowice 2017
_________________

Gry losowe (Wydawnictwo Naukowe „Śląsk”) to kolejny zbior esejow Włodzimierza Paźniewskiego, pisarza, ktory stworzył na wskroś oryginalny styl wypowiedzi eseistycznej. Zaczęło się bodaj od zbioru Życie i inne zajęcia (1982), ktory zachwycił czytelnikow. Od tego momentu ukazało się podobnych zbiorow kilkanaście. Gdybyśmy teraz mieli wskazać, co je łączy, odsłonić jakiśwspolnymianownik pisarstwa autora Gier losowych, należałoby wymienić: błyskotliwość i erudycję, a także nienasyconą ciekawość świata samego autora. Alewszystko to nadal niewyczerpuje sprawy, bowiemtym, co przenika wspomniane eseje, jest niepokorność. Paźniewski, uczeń Henryka Elzenberga, jednego z największych polskich filozofow minionego wieku, realizuje w swym pisarstwie przesłanie swego mistrza – samotnika, dla ktorego najważniejszym zadaniem intelektualisty było zachowanie niezależności intelektualnej.


Christopher Hitchens, Listy do młodego kontestatora

tłum. Dariusz Żukowski, Karakter, Kraków 2017
_________________

Rownież Listy do młodego kontestatora ChristopheraHitchensa (1949 – – 2011) powstały z ducha niezgody. Jej najgłębsze przesłanie zawiera się w przekonaniu, wedle ktorego prawdziwy kontestator musi brać pod uwagę, że jego najgłębiej nawet zakorzenione poglądy mogą okazać się niesłuszne. Hitchens opowiada więc o tym, jak być krytycznym, nie poddawać się politycznej propagandzie i zachować dystans wobec rzeczywistości. Analizując rożne formy kontestacji, często odwołuje się do własnej biografii. Ten eseista polityczny miał przez lata reputację lewicowego radykała. W młodości sprzeciwiał się wojnie w Wietnamie, w 2003 roku poparł jednak amerykańską inwazję na Irak, co uznano za zdradę dawnych ideałow w lewicowych środowiskach. Znany był z wystąpień przeciwko religii (Bog nie jest wielki, 2007), ktora to książka pokazuje z kolei granice jego sceptycyzmu. Tak czy inaczej, jako drogowskaz można potraktować takie oto słowa: Bierz udział w dyskusjach i sporach dla nich samych – w grobie będziesz mieć dość czasu, by się namilczeć. Bądź podejrzliwywzględemwłasnych pobudek i wszelkich wymowek. Nie żyj dla innych w większym stopniu, niż byś oczekiwał po nich, że będą żyć dla ciebie. I na koniec, dbaj, żeby proch nie zamókł przed czekającymi cię bitwami, i bądź czujny, byś potrafił rozpoznać, kiedy nadejdzie ich czas. Książkę opublikowałoWydawnictwo Karakter.


Peter Trawny, Heidegger i mit spisku żydowskiego

tłum. Wawrzyn Warkocki, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2017
_________________

Heidegger i mit spisku żydowskiego Petera Trawnego (Wydawnictwo Naukowe PWN) jest pokłosiem sporu, jaki wybuchł wiosną 2014 roku, kiedy ukazały się pierwsze trzy tomy zapiskow Heideggera, znanych jako Schwarze Hefte. Te „czarne zeszyty” filozof prowadził od lat trzydziestych niemal do samej śmierci. Jest to, mowiąc najkrocej, „dziennik myśli”, ktory składa się z trzydziestu czterech notatnikow w czarnych obwolutach. Publikacja trzech pierwszych tomow porożniła świat intelektualny. Pierwszą, a zarazem jedną z najistotniejszych prac będących efektem tego sporu, jest książka Petera Trawnego, profesora filozofii, dyrektora Instytutu Martina Heideggera na Uniwersytecie w Wuppertalu, wydawcy kilku tomow dzieł zebranych Heideggera, w tym Czarnych zeszytow. Jak podkreśla Arkadiusz Żychliński w znakomitym wprowadzeniu: Atutem książki Trawnego jest przedstawieniewformie skondensowanej, co rzeczywiście inkryminująco nowego przynoszą owiane złą sławą „Czarne zeszyty”, jak też zaoferowanie poręcznej wykładni (poza „oskarżeniem” czy „usprawiedliwieniem”) problematycznych nowości. Czytelnik zorientuje się prędko, że książkę Trawnego najwłaściwiej zaliczyć bodaj do kategorii użytecznych książek interwencyjnych, powoływanych do życiawolą punktualnej odpowiedzi na wezwanie publicznego ducha czasu.Może pozwolić ona jednym wyrobić sobie własne zdanie poza symplifikującymi sloganami medialnymi, drugimzaś zmierzyć się z zaproponowaną wykładnią filozoficzną na jej własnym gruncie. To niemało. Nietrudno wszakże zauważyć, że znawcy myśli Heideggeramogą być zawiedzeni zdawkowością niektorych partii, podczas gdy zainteresowani intelektualiści mogą część książki przekartkować bez zrozumienia. Nie ma jednak tymczasem pozycji przybliżającej odnośny temat całościowo w rownie zwięzłej i klarownej formie – i praca Trawnego dobrze wypełnia zadanie, ktore sobie stawia.