Maj 2017


Francis Fukuyama, Koniec historii i ostatni człowiek,

tłum. Tomasz Bieroń i Marek Wichrowski, Znak, Kraków 207

Ponad ćwierć wieku temu, latem 1989 roku, Francis Fukuyama sformułował śmiałą tezę o niepohamowanym zwycięstwie gospodarczego i politycznego liberalizmu, o triumfie Zachodu, ogłaszając przy tym dotarcie do końcowego punktu w ideologicznej ewolucji ludzkości, a to za sprawą uniwersalizacji zachodniej demokracji liberalnej jako ostatecznej formy ludzkich rządow.

Fukuyama przedstawił swoją tezę wpierw na łamach National Interest w eseju Koniec historii i Ostatni Człowiek, a następnie rozwinął ją w książce pod tym samym tytułem w roku 1992. Teraz jej polskie tłumaczenie wznowił po latach Znak, za co należą mu się wielkie słowa uznania.

Jest to bowiem jedna z najważniejszych książek, ktore ukazały się w minionych dekadach. W znakomitym wstępie Piotr Kłodkowski rozprawia się z całkowicie nieuzasadnioną interpretacją głownej tezy tej książki, ktora nadal pojawia się w mało wyrafinowanej publicystyce. Idzie o to, że Fukuyama nigdy nie twierdził, że nadszedł kres historii rozumianej jako ciąg wydarzeń, mniej lub bardziej dramatycznych. Wojny, przewroty wojskowe i kryzysy ekonomiczne dalej będą nam towarzyszyć, podobnie jak fale nienawiści i nietolerancji. Jest to bowiem część egzystencji człowieka w świecie. Rzecz jest w czym innym. Fukuyama probuje to wyjaśnić, odwołując się do wielkich filozofow Zachodu na czele z Heglem (w interpretacji Aleksandra Koj`eve’a). Stawia, jak oni, fundamentalne pytania: czy historia ludzkości ma swoj określony bieg, a jeśli tak, to w jakim kierunku podąża? Czy kierujemy się materialnymi interesami, amoże przede wszystkimwalczymy o uznanie?

Po publikacji swej książki Fukuyama dorzucał kolejne spostrzeżenia, ktore miały doprecyzować wcześniejsze argumenty. Ponad dziesięć lat temu wyjaśniał: Wielu czytelnikow uważa, że moja książka opowiada się za interpretacją, wedle ktorej we wszystkich ludach tkwi powszechny głod wolności, ktory nieuchronnie prowadzi je ku demokracji liberalnej, my zaś jesteśmy świadkami przyspieszających, ponadnarodowych dążeń do tego ustroju. To niewłaściwe odczytanie mojej tezy. „Koniec historii” jest wostatecznymrozrachunku tezą o nowoczesności. Pierwotnie powszechne nie jest dążenie do liberalnej demokracji, ale raczej pragnienie życia wnowoczesnymspołeczeństwie, z jego technologią, standardem życia, opieką medyczną i dostępem do szerokiego świata. Modernizacja ekonomiczna, kiedy się powiedzie, zazwyczaj pobudza potrzebę uczestnictwa w życiu politycznym poprzez stworzenie klasy średniej, ktora chce chronić swą własność, pragnie lepszej edukacji i w większym stopniu troszczy się o uznanie praw poszczegolnych jednostek. Demokracja liberalna jest jednym z produktow ubocznych tego procesu modernizacji, czymś, co staje się powszechną aspiracją dopiero z upływem czasu. Nigdy nie obstawałem przy silnej wersji teorii modernizacji, wraz z jej sztywno określonymi etapami rozwoju i determinowanymi ekonomicznie skutkami. Przypadkowość, przywodztwo i idee zawsze odgrywały skomplikowaną rolę, ktore mogą powodować poważny regres (cyt. za Ameryka na rozdrożu, 2006).


Niall Ferguson, Wielka degeneracja,

tłum. Wojciech Tyszka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017
_________________

W Wielkiej degeneracji Niall Ferguson, jeden z najsłynniejszych historykow na świecie, podejmuje kwestię, ktora zaprząta dzisiaj uwagę wielu komentatorow i naukowcow.

O wiele więcej uwagi poświęcono dotąd – pisze Ferguson – problematyce skupiającej się na tym, dlaczego biedne kraje pozostają biedne, aniżeli pytaniu, dlaczego kraje bogate na powrot popadają w ubostwo, co jest zjawiskiem nieco mniej powszechnym. Moją uwagę zaprzątają jednak nie tyle problemy gospodarcze, ile proces degeneracji instytucji. Moje zasadnicze pytanie zatem brzmi: co złego stało się w świecie Zachodu?… Odpowiedź poprzedza diagnoza, ktorą otwiera błyskotliwe odwołanie do raczej rzadko cytowanych fragmentow Bogactwa narodow Adama Smitha (1776). Otoż Smith opisał w swym traktacie zjawisko, ktore określił mianem „państwa stacjonarnego”. Według jego argumentacji poszczegolne kraje osiągają stadium„państwa stacjonarnego” wowczas, gdy ich „prawa i instytucje” degenerują się do tego stopnia, że dbające o zaspokojenie swoich własnych interesow elity są w stanie zdominować procesy gospodarcze i polityczne.Wprzekonaniu Fergusona z takim właśnie stanem rzeczy mamy dziś do czynienia na Zachodzie.

Zjawisko, ktore tytuł książki sygnalizuje, można opisać w skrocie tak: zadłużenie publiczne – zarowno to oficjalne, jak i ukryte – stało się dla starszego pokolenia sposobem na przerzucanie kosztow swojego wygodnego życia na pokolenia młodsze, w tym także i te jeszcze nienarodzone. Regulacje, miast sprzyjać stabilizowaniu systemu, stały się do tego stopnia dysfunkcjonalne, że wręcz zwiększają jego niestabilność. Prawnicy, ktorzy w dynamicznym społeczeństwie mogą pełnić rolę prawdziwych rewolucjonistow, w „państwie stacjonarnym” przejęli funkcję pasożytniczą. A społeczeństwo obywatelskie skurczyło się do rozmiarowswoistej ziemi niczyjejwciśniętej między obszar interesow korporacyjnych, a sferę zainteresowania rządu: Wszystkie te procesy razem składają się na zjawisko, ktore określam tutaj jako Wielką Degenerację – podkreśla Ferguson.

Po takich konstatacjach nie dziwi zakończenie książki, ktore brzmi jak manifest polityczny: My, ludzie, żyjemy w wielkiej i złożonej sieci rozmaitych instytucji. Istnieje rząd. Istnieje rynek. Istnieje prawo. Istnieje też społeczeństwo obywatelskie. Kiedyś – aż kusi mnie, by sprecyzować owo „kiedyś” jako czasy szkockiego oświecenia – ta sieć funkcjonowała zadziwiająco dobrze, a każdy zestaw instytucji dopełniał i wzmacniał wszystkie pozostałe. I właśnie to w moim najgłębszym przekonaniu przesądziło o sukcesach odnoszonych przez świat zachodni w XVIII, XIX i XX wieku. Ale w czasach, w ktorych przyszło nam żyć, owa zgodna wspołpraca instytucji należy już do przeszłości. Przed nami zatem ważne wyzwanie, by jak najszybciej przywrocić ich funkcjonalność, by odwrocić bieg Wielkiej Degeneracji. Krotko mowiąc, czas najwyższy na Wielką Regenerację. Książkę opublikowało Wydawnictwo Literackie.


Tim Marshall, Więźniowie geografii, czyli wszystko, co chciałbyś wiedzieć o globalnej polityce,

tłum. Filip Filipowskie, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2017
_________________

Więźniowie geografii, czyli wszystko, co chciałbyś wiedzieć o globalnej polityce Tima Marshalla to przewodnik traktujący o najważniejszych problemach geopolitycznych naszych czasow. Jego autorem jest brytyjski dziennikarz i korespondent zagraniczny, ceniony za relacje z konfliktow w Chorwacji i Bośni w latach dziewięćdziesiątych oraz z ogarniętego wojną Afganistanu i Iraku dekadę poźniej. Wiedza i doświadczenie tam zdobyte okazały się bezcenne, gdy Marshall przystąpił do pisania swej najnowszej książki. Czytamy:

W roku 2001, kilka tygodni po ataku z 11 września, byłem świadkiem, jak klimat, mimo wspołczesnej technologii, wciąż dyktuje warunki i decyduje o posunięciach nawet najpotężniejszych armii. Miało to miejsce w połnocnym Afganistanie, do ktorego dostałem się z Tadżykistanu na pokładzie tratwy. Pokonawszy biegnącą wzdłuż granicy rzekę, dołączyłem do Sojuszu Połnocnego będącego w trakcie walk z talibami.

W powietrzu krążyły już amerykańskie bombowce imyśliwce, ktore przeprowadzając naloty na pozycje talibow i Al-Kaidy na zimnych, zakurzonych rowninach i w gorach na wschod od miasta Mazar-i Szarif, torowały wojskom lądowym drogę do Kabulu. Po kilku tygodniach stało się oczywiste, że Sojusz Połnocny przygotowuje się do marszu na południe.

I wtedy burza piaskowa na trzydzieści sześć godzin zatrzymała wszystko. Dalszy postęp wojsk musiał poczekać na zmianę pogody.

Amerykańskie systemy satelitarne, szczyt osiągnięć technologicznych, były kompletnie bezużyteczne w obliczu klimatu tych dzikich terenow. Wszyscy, od prezydenta Busha, przez Kolegium Połączonych Szefow Sztabow, po wojska Sojuszu, musieli po prostu zaczekać. Potem zaczęło padać. Pokrywający wszystkich i wszystko piasek zamienił się w błoto. Następnie deszcz przeszedł w ulewę tak potężną, że chatki z cegły mułowej, w ktorych mieszkaliśmy, wyglądały jakby zaczęły się topić. Ponownie stało się jasne, że dalszy marsz na południe musiał zaczekać, aż natura i jej żywioły wyszaleją się do końca. Reguły geografii znane Hannibalowi, Sun Zi oraz AleksandrowiWielkiemu obowiązują rownież wspołczesnych przywodcow.

Geografia ma wpływna politykę każdego państwa. Ale zwłaszcza naBliskim Wschodzie geopolityka pokazuje, dlaczego rysowanie linii na mapach bez uwzględnienia topografii i – co rownie ważne – rozmieszczenia geograficznego grup kulturowych, to przepis na kłopoty. Będziemy świadkami tych kłopotow w obecnym stuleciu, powiada Marshall. Ten sam problem dotyczy Afryki oraz Indii i Pakistanu.Mocarstwa kolonialne ustanowiły sztuczne granice szkicowane na papierze, kompletnie ignorując realia dzielonych regionow. Granice te są teraz kreślone od nowa przy użyciu przemocy. Proces ten trwać będzie przez kolejne lata, a gdy się zakończy, mapa polityczna będzie zupełnie inna, niż jest obecnie.


Patrick Kingsley, Nowa Odyseja,

tłum. Aleksandra Paszkowska, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2017
_________________

Nowa Odyseja Patricka Kingsleya, korespondenta największych gazet anglosaskich, przekracza ramy dziennikarskiej relacji poświęconej uchodźcom, przemierzającym Morze Środziemne w drodze do Europy w ostatnich latach.

W czasach, gdy podrożowanie – pisze Kingley – dla wielu jest łatwe i bezpieczne, ich wyprawy przez Saharę, Bałkany czy przez Morze Środziemne – pieszo, w drewnianych łodziach rybackich albo na pakach jeepow – są prawie tak spektakularne jak podroże klasycznych bohaterow, podobnych Eneaszowi i Odyseuszowi. Mimo iż staram się nie wprowadzać tu zbyt mocnych porownań, dostrzegam oczywiste paralele. Ci antyczni bohaterowie uchodzili przed konfliktami na Bliskim Wschodzie, żeglując przez Morze Egejskie. Wielu migrantow czyni tak dzisiaj. Wspołczesne syreny to przemytnicy ze swoimi pustymi obietnicami bezpiecznej drogi; brutalny pogranicznik jest wspołczesnym Cyklopem. Trzy tysiąclecia po tym, jak nasi antyczni przodkowie tworzyli mity fundacyjne Europy, dzisiejsi podrożnicy piszą nową opowieść, ktora w nadchodzących latach odciśnie pozytywne lub negatywne piętno na naszym kontynencie.

Opowieść Patricka Kingsleya o kryzysie uchodźczym powstała na podstawie wywiadow i spotkań odbytych w siedemnastu krajach na trzech kontynentach. Jego relacja koncentruje się na tym, co się stało w 2015 roku, gdy kryzys osiągnął bezprecedensową skalę. I na tym, jakie płyną z tego wnioski. Jej bohaterem jest Syryjczyk Haszem al-Souki, ktory z miasteczka położonego kilkadziesiąt kilometrow na połnocny- -wschod od Damaszku wyruszył do Europy, by szukać tam ocalenia. To historia everymana – pisze autor – ktorego los pewnego dnia mogłby podzielić każdy z nas (Wydawnictwo Krytyki Politycznej).


Urszula Świderska-Włodarczyk, Homo nobilis,

Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2017
_________________

W Homo nobilis Urszula Świderska- -Włodarczyk (PWN) idzie tropem wskazanym przed laty przez Marię Ossowską oraz jej Ethos rycerski i jego odmiany. Podobnie jak jej wielka poprzedniczka, także autorka Homo nobilis skupia uwagę na wzorcu osobowym, z założenia pozytywnym i aprobowanym przez wspołczesnych. Jej rekonstrukcja odwołuje się do kosmosu Rzeczypospolitej XVI i XVII stulecia. Naturalnie, wzorzec osobowy tytułowego homo nobilis to konterfekt doskonały, szlachcic wyobrażony, ktorego ideał odzwierciedlają liczne źrodła z epoki. Odczytany na ich podstawie wizerunek stanowi rezultat licznych uwarunkowań. I tak wymiar genealogiczny – „szlachectwo krwi” – wiąże się ze „szlachectwem ducha”. Albo mowiąc inaczej, wzorcowy szlachcic łączy rycerski honor, chrześcijańską cnotę i szlachecką godność, co stanowiło przepustkę do działalności publicznej. W ten oto sposob splatały się w spojny wzor obywatelska podmiotowość  z powinnościami wynikającymi z praw i przywilejow: Jako „homo politicus” – czytamy – ten wyobrażony szlachcic czynnie uczestniczy w zjazdach sejmikowych. W kategoriach zaszczytu postrzega wybor na posła, w sejmie zaś w pierwszym rzędzie jest rzecznikiem interesow państwowych, a dopiero po nich stawia sprawy lokalne i partykularne.

Suma tych i wielu jeszcze innych zalet miała w ostatecznym rachunku przełożyć się na skończony wzorzec polskiego szlachcica, stanowiąc zwieńczenie stawianych mu wymagań.


August Cieszkowski, O drogach ducha. Wybór pism, 

Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2017
_________________

O drogach ducha to wybor pism Augusta Cieszkowskiego (1814 –1894), jednego z najwybitniejszych filozofow polskich XIX wieku. Wielka i potężna inteligencja – tak charakteryzował Cieszkowskiego jego przyjaciel, Zygmunt Krasiński, ktory pełen podziwu i niepokoju pisał: Twoj los wielki, ale zarazem wielkość jego podwojną jest: może być anielską wielkością, może być i antychrystową! Przed laty dziełem filozofa zajmował się naukowo Andrzej Walicki. Ostatnio do dziedzictwa Cieszkowskiego odwołują się niektore środowiska intelektualne o ambicjach politycznych: Cieszkowski-filozof jest patronem fundacji, ktora wydaje kwartalnik Kronos; Cieszkowski-społecznik jest jednym ze źrodeł inspiracji dla Nowego Obywatela, a Cieszkowski- katolik pozostaje bliski krakowskim Pressjom. Teraz Cieszkowski –mesjanista – staje się przewodnikiem magazynu apokaliptycznego 44.

Autorami wyboru jego pism są intelektualiści związani z tym periodykiem (Michał Łuczewski i Robert Tichy). Chcą oni pokazać dziejową wagę filozofa, a więc coś, co ujrzeli jego wspołcześni, a co my przestaliśmy widzieć – pisze Łuczewski i dodaje: W swej istocie myśl Cieszkowskiego jest mesjanistyczną i katolicką reakcją na postępującą nowoczesność. […] Prawdziwa waga Cieszkowskiego polega na poszukiwaniu takiej filozofii dziejow, ktora zerwałaby zasłonę z przyszłości, a jednocześnie byłaby zgodna z Objawieniem. Wspomniany wybor ukazał się jako 62 tom w serii Biblioteka Klasyki Polskiej Myśli Politycznej OMP w Krakowie.


Wokół romantyzmu, pod red. Tomasza Waszaka i Leszka Żylińskiego

Wydawnictwo Nauka i Innowacje, Poznań 2016
_________________

Wokoł romantyzmu to antologia pod redakcją Tomasza Waszaka i Leszka Żylińskiego, ktora ukazała się w serii poznańskiej Biblioteki Niemieckiej. Książka jest pasjonująca. Przedstawia dzieje tytułowego pojęcia jako historię wielkiego sporu ideowego, ktory trwa do dzisiaj, co zdaje się najlepszą rekomendacją żywotności tradycji romantycznej. Spor o romantyzm to spor między ideami, to ruch myśli oscylujący między awersją i atencją. W tym sensie refleksja nad romantyzmem wiąże się też z pytaniem o istotę niemieckości, a więc okazuje się zaproszeniem do rozważań nad genezą zbiorowych mitow. Choć taka refleksja – jak wiemy – nigdy nie obywa się bez polemik, to w przypadku romantyzmu niezgoda stanowisk zdaje się wprost wpisana w istotę zjawiska. Dlatego też do najciekawszych partii antologii należą te fragmenty, ktore traktują o związkach romantyzmu z ciemnymi kartami niemieckiej historii. Gorąco polecamy!


Andrea Wulf, Człowiek, który zrozumiał naturę,

tłum. Katarzyna Bażyńska – Chojnacka i Piotr Chojnacki, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2017
_________________

Człowiek, ktory zrozumiał naturę Andrei Wulf (Wydawnictwo Poznańskie) opowiada o życiu Alexandra von Humboldta (1769 –1859). Biografia tego intelektualisty i reformatora uniwersytetu, ukazana przez autorkę na blisko pięciuset stronach, przypomina malowniczy portret na tle epoki. O swoim bohaterze Wulf pisze tak: W młodości odbył pięcioletnią wyprawę badawczą do Ameryki Łacińskiej. Podroż ta wpłynęła na jego dalsze życie i sposob myślenia, ale także sprawiła, że stał się legendą. Mieszkał w Paryżu i Berlinie, ale czuł się jakwdomu rownieżwnajbardziej odległych zakątkach w dorzeczu Orinoko i na stepie kazachskim. Przez całe swoje długie życie był ogniwem łączącym całe naukowe środowisko: napisał ponad 50 tysięcy listow, a otrzymał co najmniej dwa razy tyle. Książki Humboldta ukazały się w kilkunastu językach i były tak popularne, że ludzie przekupywali księgarzy, aby dostać egzemplarze w pierwszej kolejności.


Wiktoria Śliwowska, Aleksander Hercen,

Iskry, Warszawa 2017
_________________

Rownież książka Wiktorii Śliwowskiej pt. Aleksander Hercen przybliża losy wielkiej miary intelektu XIX stulecia. Hercen (1812 –1870), myśliciel i demokrata rosyjski, zesłaniec i emigrant, zyskał sławę w kraju i na emigracji jako bezkompromisowy obrońca wolności. W 1853 roku założył Wolną Drukarnię Rosyjską w Londynie, a wydawany tam przez niego Kołokoł zdobył ogromną popularność w Rosji, by następnie utracić czytelnikow na skutek poparcia polskich aspiracji niepodległościowych w okresie powstania styczniowego.Wydana teraz biografia ma wiele wspolnego z książką, ktorą napisała Śliwowska wspolnie z mężem R´ene (ukazała się w PIW-owskiej serii „Ludzie żywi” w 1973 roku), ale jest to rzecz z gruntu inna, autorka wyjaśnia zresztą szerzej rożnice we wstępie. Tak czy inaczej, dzięki wydawnictwu Iskry powraca do księgarń jedna z legendarnych książek, ktore formowały światopogląd niepokornej inteligencji nad Wisłą przed czterema dekadami.


Richard Pipes, Piotr Struwe 1870 – 1944, t. I-II

tłum. Sebastian Szymański, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2016
_________________

Na koniec koniecznie trzeba odnotować ukazanie się jeszcze jednej biografii. Idzie tu o książkę pt. Piotr Struwe, piora Richarda Pipesa, jednego z najwybitniejszych znawcow historii Rosji XIX i XX wieku. Ten prawdziwy gigant sowietologii poświęcił blisko dziesięć lat swego życia, by napisać biografię intelektualisty i działacza politycznego, ktorego życie jakwsoczewce skupia dzieje rosyjskiej inteligencji na przełomie dwoch epok. W rezultacie powstało monumentalne dwutomowe dzieło prezentujące Piotra Struwego (1870 –1944), historyka i filozofa, publicysty i polityka. We wszystkich tych dziedzinach Struwe wywierał ogromny wpływ. Po 1905 r. stał się zdecydowanym krytykiem postaw rosyjskiej inteligencji i najważniejszym politycznym ideologiem opozycji antybolszewickiej w okresie wojny domowej, a poźniej wielkim autorytetem białej emigracji. Książkę Pipesa opublikowało Wydawnictwo Naukowe Scholar.